Autor : Jolanta Ryba
Z tego, co obserwuję od jakiegoś czasu w Anglii widać, że rośnie zapotrzebowanie na tzw. Złotą Rączkę. Młodszemu pokoleniu należy się wyjaśnienie – mam na myśli pana, który potrafi wszystko naprawić, przykręcić, skręcić, zna się na pracach ogrodowych i tych wokół domu, a jak trzeba, to i żarówkę przykręci, i pokój pomaluje. Starsze pokolenie miało dyżurnych przyjaciół rodziny, którzy pomagali w takich sytuacjach, ale ostatnio nasila się migracja wewnątrz kraju, ale i emigracja do innych krajów europejskich oraz na inne kontynenty. Dorosłe dzieci się wyprowadzają, a dziadkowie żyją dłużej, najczęściej wynajmując stary dom i zamieszkując w mniejszym. Jednak opieka nad dwoma domami to nie lada wyzwanie – właściciele potrzebują Pana Majsterklepkę od małych napraw, składania mebli, reperacji, drobnych prac budowlanych i sezonowych prac ogrodniczych

9369466736_489910b97b_zJa i mój angielski przyjaciel potrzebowaliśmy kogoś do zainstalowania gotowych paneli ogrodzeniowych wokół naszego domu. Trzy razy umawialiśmy się z angielskimi specjalistami, ale ostatecznie nikt się nie pojawił, żeby to zrobić. Musiałam zadzwonić po szwagra do Polski i tym sposobem zażegnaliśmy problem. (Dzięki, Mirku!)  Mieliśmy kiedyś przyjaciela rodziny do takich robót, ale po śmierci żony wyprowadził się w inne okolice i jego miejsce zajął pan Zbyszek. Jak każdy polski mężczyzna, umie zrobić wszystko w domu i w ogrodzie i traktuje pracę u nas jako zajęcie dodatkowe oprócz pracy na pełny etat. Tego rodzaju zajęcie byłoby także dobre dla ludzi, którzy chcą dorobić po godzinach do pracy na pół etatu albo dla ludzi pracujących dla agencji na tzw. 0 – godzin kontraktach, na telefon, jeśli są potrzebni. Czasem Anglicy potrzebują też budowlańców do wybudowania komórki, reperacji ogrodzenia czy wyłożenia kostki brukowej przed domem. Zdarzają się remonty kuchni, łazienki, malowanie itp.

Trzeba znać angielski na poziomie komunikacyjnym, aby można się bez trudu porozumieć i ustalić warunki pracy. Okazuje się, że obniża się sprzedaż w tradycyjnych angielskich sklepach DIY  (Zrób To Sam) – Homebase and B&Q, ostatnio byli oni zmuszeni zamknąć niektóre oddziały, aby zmniejszyć koszty biznesu. Wiele jednak mebli wciąż oferowanych jest w częściach do składania  i bez pomocy się nie obędzie. Z czasem polski budowlaniec może sobie zrobić uprawnienia CSCS, co jest odpowiednikiem angielskiego BHP. To mu otwiera drzwi do każdej firmy budowlanej w Anglii i do lepszych zarobków.

Comments are closed.